Nasza propozycja dotyczy aktywności zarobkowej opartej o sektor e-commerce.
Zajmujemy się organizacją zakupów internetowych z dostawą do domu. Tego typu dostępność to obecnie bardzo dynamicznie rozwijający się rynek.
Rośnie popularność dokonywania zakupów on-line. Coraz bardziej popularne i naturalne staje się także załatwianie drogą on-line spraw dotyczących innych aspektów codziennego życia.
Wygoda oraz oszczędność czasu związana z załatwianiem życiowych spraw sposobem on-line staje się dzisiaj czymś naturalnym i oczekiwanym przez większość ludzi.
W naszym projekcie proponujemy otwarcie sklepu internetowego i obrót markowymi produktami szybko zbywalnymi (branża FMCG), do zakupu których klient wraca naturalnie, systematycznie i regularnie.
Większość produktów z segmentu FMCG to produkty niezbędne do egzystencji gospodarstwa domowego. Są niezbędne do codziennego funkcjonowania i są zużywalne. Generują zatem powtarzalność zakupową. Rutynę życiową.
Pomagamy zorganizować, a także uatrakcyjnić tę rutynę życiową i poprzez wyspecjalizowany mechanizm generować korzyści. Budujemy rynek klienta lojalnościowego. Dzięki powtarzalności zakupowej – generujemy powtarzalność zarobkowa.
Rynek produktów FMCG to ogromny rynek warty dziś w Polsce powyżej 250 mld pln. rocznie.
Analiza rynku: https://analizarynku.eu/rynek-fmcg
Egzystencjalny charakter produktów oraz ich zużywalność powoduje, że zagospodarowujemy biznesowo pieniądz, który krąży po rynku bez względu na zmieniające się koniunktury. Zapewnia to stabilność wpływów.
Dysponujemy stworzonym zapleczem i w pełni działającą infrastrukturą, która zorganizowana jest przez inwestorów na terenie 100 krajów i terytoriów świata. Ma zasięg globalny.
Nasze działania polegają m.in. na stwarzaniu dogodnych warunków, by osoby chętne i zakwalifikowane mogły spróbować swoich sił w obszarze przedsiębiorczości – „bez ryzyka oraz bez inwestycji własnego kapitału”.
Prowadząc z nami swoją własną działalność możesz zwiększać swoje udziały w rynku, zwiększać zasięgi Twojej działalności, skalę oddziaływania poprzez np. rozbudowę zespołów sprzedażowych oraz/lub udzielanie licencji do prowadzenia i zarządzania projektem.
Swoje działania rozwojowe – sprzedażowe, promocyjne, marketingowe, rekrutacyjne etc. możesz prowadzić na terenie kraju, a także w wymiarze międzynarodowych.
Pandemia była dużym wyzwaniem dla całej gospodarki. Ogłoszona w połowie marca 2020 r. w większym lub mniejszym stopniu dotknęła wszystkie gałęzie polskiej i światowej gospodarki. Wyjątkiem w tym wypadku nie była branża handlowa, która szybko musiała dostosować swoje struktury do nowych procedur i przepisów.
W połowie marca 2020 r. po raz pierwszy zamknięto prawie wszystkie sklepy w centrach i parkach handlowych. Pierwszy lockdown trwał od 4 maja. Kolejny raz sklepy zamykano w listopadzie 2020 r., by otworzyć je w grudniu. Potem były zamknięte w styczniu, a następnie od końca marca do początku maja. Sklepowy lockdown był rewolucją dla branży.
Sieci handlowe musiały szybko dostosować się do tej sytuacji. W lepszej były te, które miały rozwiniętą sprzedaż online – obroty w tym kanale dynamicznie wzrosły. Firmy dokonywały czasami wręcz rewolucyjnych zmian – spółka LPP, która stoi za markami Reserved, House czy Cropp, zaczęła wysyłać zamówienia do klientów indywidualnych z magazynu, które dotąd dostarczał towar do jej salonów. Niektóre sieci dostarczały do klientów towar, który pozostał w zamkniętych sklepach w galeriach.
Z raportu „E-commerce w Polsce w czasie epidemii koronawirusa” przygotowanego przez Cube Group wynika, że w czasie pandemii największe wzrosty sprzedaży zanotowały takie kategorie produktów jak: leki bez recepty (108 proc.), artykuły spożywcze (103 proc.) oraz suplementy (68 proc.). Natomiast z raportu firmy PwC dowiadujemy się, że sprzedaż produktów online zwiększyła się w 2020 r. aż 35 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. – Ogromne wzrosty zanotowały segmenty takie jak sprzedaż odzieży, akcesoriów, książek, płyt – czyli relatywnie tanich artykułów – mówi Business Insider Polska Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl.
– Lockdown i ograniczenia w handlu stacjonarnym nagle bardzo zwiększyły wtedy liczbę zakupów przez internet, co z kolei sprawiło, że zamówienia z dostawą do domu realizowane były z dużym opóźnieniem, bo sklepy nie były na tak nagły wzrost zamówień przygotowane. Przedłużający się lockdown, który dla wielu osób oznaczał pracę zdalną lub przymusowe, długotrwałe przebywanie w domu, spowodował wzrost zainteresowania zakupami online produktów i usług sprzyjających walce z nudą, czy też stanowiących alternatywę dla tradycyjnych form rozrywki, a więc: elektroniką, akcesoriami dla majsterkowiczów czy produktami związanymi z wystrojem wnętrz lub ogrodów – mówi Irena Zobniów, współzałożycielka Insightland z grupy Hexe Capital.
W listopadzie 2020 r. blisko jedna trzecia uczestników badania przeprowadzonego przez Clear Communication Group zadeklarowała, że częściej niż przed wybuchem pandemii robi zakupy przez internet. Jak wynika z raportu PwC, w 2020 r. zarejestrowano w Polsce niemal 12 tys. nowych sklepów internetowych, a na początku 2021 r. łączna liczba e-sklepów wynosiła ok. 44,5 tys.
Badania Eurostatu pokazują, że są dwie grupy wiekowe konsumentów, które najbardziej otworzyły się na zakupy w internecie w czasie pandemii. – Są to, po pierwsze, osoby w wieku 45-54 lata – w tym przypadku udział kupujących w e-commerce wzrósł o 9 punktów procentowych do 45 proc. w 2020 r. Druga grupa to osoby w wieku 55-64 lata – tu wzrost wyniósł 6 pkt. proc. (z 19 proc. w 2019 r. do 25 proc. w 2020 r.). Jest jeszcze jedna ciekawostka, często pomijana w tego typu analizie – bardzo ważny jest również wzrost liczby kupujących w kanale elektronicznym mieszkających na wsi – z 33 proc. w 2019 do 39 proc. w 2020 r. – mówi Business Insider Polska Kacper Rozenbaum, general manager firmy Opontia.
– Polacy ze wszystkich grup przestali się bać kupowania przez internet, nauczyli się z tej formy zakupów świadomie korzystać, np. dokonując darmowych zwrotów, czy kupując za pomocą nowych form finansowania, jak płatności odroczone – dodaje Paweł Szukalski.
W przypadku dostaw do domu zakupów spożywczych w czasie pandemii zmieniło się wiele. Jeszcze przed lockdownem, gdy coraz więcej mówiło się o tym, że nowy wirus w Polsce się pojawi, mocno wydłużyły się terminy dostaw w e-sklepach spożywczych takich jak Frisco czy Carrefour. Pandemia spowodowała, że wiele sklepów zaoferowało możliwość odbierania w sklepach gotowych paczek z najpotrzebniejszymi artykułami – tak postąpiły Auchan czy Kaufland. Inne sieci zaczęły dostarczać zakupy do domu. Sprzedaż online, dzięki współpracy z Glovo, uruchomiła największa sieć dyskontów, czyli Biedronka. Ruszył też m.in. e-sklep sieci supermarketów Stokrotka. Kolejne miesiące przyniosły pojawienie się e-sklepów Frisco i Auchan w kolejnych dużych miastach. Do Polski zawitał również litewski e-sklep Barbora, który działa już w kilku aglomeracjach.
W tym roku na rynku widać kolejny trend. Co rusz pojawia się firma, która oferuje dowóz zakupów do domu w ciągu kwadransa, a nawet 10 minut.Dostawy nie odbywają się z tradycyjnych sklepów, ale z tzw. dark store’ów (w dosłownym tłumaczeniu ciemnych sklepów). Nie są to jednak sklepy, ale małe magazyny. Klienci nie mają bowiem do nich wstępu.
Zakupy internetowe z języka angielskiego określa się jako e-commerce. Natomiast szybkie dostawy zamawiane za pomocą aplikacji zyskały miano nazwę q-commerce od słowa quick, czyli szybki. Tego typu usługi rozwijają się w wielu światowych metropoliach. Wśród nich jest też Warszawa, gdzie już działa pięć takich usług. To jednak nie koniec. Wkrótce pojawią się kolejne.
Kto zajmuje się szybkimi dostawami artykułów spożywczych? To zarówno nowe polskie, jak i międzynarodowe startupy, jak Lisek, Jokr i Swyft. Na ten rynek weszły też sieci handlowe takie jak Biedronka, uruchamiając we współpracy z Glovo usługę Biedronka Express oraz Żabka, która ruszyła z usługą Jush.
Michał Mroczkowski, dyrektor inwestycyjny w Market One Capital, podkreśla, że np. w USA sprzedaż artykułów spożywczych osiągnęła w 2020 r. ponad 10-proc. udział, co oznacza wzrost rok do roku o 200 proc. – Intensyfikacja zakupów online miała miejsce w każdej grupie i w każdym segmencie. Na pewno na zakupy spożywcze online otworzyły się nowe grupy, m.in. rodziny osób starszych, które zaczęły dla nich robić zakupy oraz same starsze osoby, z których część przekonała się do takiego rozwiązania – mówi Mroczkowski.
To jednak trudny segment rynku, bo np. Frisco działające od lat dopiero po znacznym zwiększeniu przychodów w czasie pandemii osiągnęło rentowność. – Niska marża i duża konkurencja sprawia, że ten sektor balansuje na granicy opłacalności i skupia się obecnie na zdobyciu jak największego udziału w rynku i stworzeniu optymalnych modeli logistyki. To dopiero początek w tym sektorze – mówi Krzysztof Jaciw, CFO w firmie merce.com.
Pandemia to też dalszy rozwój dużych platform o charakterze marketplace. Allegro w październiku 2020 r. weszło na giełdę. Platforma inwestuje też w logistykę – otworzy centrum logistyczne, które pozwoli sprzedawcom, prowadzącym biznes na Allegro na przechowywanie, pakowanie i wysyłanie swoich produktów Z kolei w marcu 2021 r. Amazon oficjalnie uruchomił długo oczekiwany polski sklep. W październiku ruszył natomiast program darmowej dostawy i zniżek pod nazwą Amazon Prime, który jest konkurencją dla Allegro Smart, istniejącego już od kilku lat. O polskich klientów coraz aktywniej walczy też AliExpress.
Rozwój rynku e-commerce wspomaga też rozwój sieci automatów paczkowych, które zapoczątkował InPost, stawiając swoje pierwsze paczkomaty. Teraz takich maszyn w całej Polsce jest już 15 tys. InPost buduje kolejne, stawiając teraz na mniejsze miasta i wsie – to właśnie brak odpowiedniej logistyki hamował tam rozwój e-commerce. Własne maszyny paczkowe ma też Poczta Polska, a w tym roku zaczęli je stawiać także: Allegro, AliExpress i PKN Orlen. Rośnie też liczba stacjonarnych punktów odbioru – paczki można odbierać w coraz większej liczbie supermarketów i dyskontów, które stają się placówkami pocztowymi, co pozwala im omijać zakaz handlu w niedziele.
Jednocześnie przyspieszył też rozwój usług płatności odroczonych, które są alternatywą dla kart kredytowych. W ostatnich latach na tym rynku mocno rozwijały się firmy PayPo i Twisto. W sierpniu dołączyła do nich szwedzka Klarna, własny system płatności odroczonych uruchomiło też Allegro, w Polsce ma pojawić się też rozwiązanie od Zalando.
– Polscy e-sprzedawcy powinni wdrażać jak najwięcej nowinek płatniczych, bo przyzwyczajenia konsumentów się zmieniają i łatwo przegapić pewien trend. Płatność poprzez wszelkie dostępne bramki płatnicze, BLIK-a, płatności odroczone to już norma. Zewnętrzne finansowanie zamówienia (niekiedy ratalne, innym razem limit odnawialny) też staje się codziennością e-zakupów – mówi Paweł Szukalski.
Co z handlem stacjonarnym? Galerie handlowe ponownie są otwarte od 4 maja i na razie nie ma planów ich ponownego zamykania. Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że w maju odwiedzalność galerii handlowych w dni robocze była o 17 proc. niższa niż w 2019 r., czyli przed pandemią. Ale już w sierpniu odwiedzalność osiągnęła poziom 94 proc. wartości tego wskaźnika z sierpnia 2019 r. Klienci w ostatnich miesiącach realizowali też zakupy odłożone w czasie lockdownu. Jednocześnie sprzedaż w internecie nadal rośnie, chociaż jej dynamika nie jest już tak duża, jak w zeszłym roku.
Jak w przyszłości będzie rozwijać się branża e-commerce? – W najbliższych latach stawiałbym na wzrost e-sprzedaży konkretnych usług i branż, takich jak ubezpieczenia, rezerwacje (wydarzeń kulturalnych, obiektów sportowych), zamówienia posiłków, czy sprzedaż samochodów online. Patrząc na Zachód, w tych segmentach dopiero równamy do liderów rynku. Właściciele sklepów internetowych powinni patrzeć właśnie w tamtym kierunku, aby czerpać z doświadczenia krajów będących dla Polski pewnym e-handlowym trendsetterem – mówi Paweł Szukalski.
Jego zdaniem z pewną dozą pewności można stwierdzić, że jeżeli np. płatności odroczone odpowiadają w Niemczech, USA, Chinach czy Wielkiej Brytanii za znaczny odsetek sprzedaży, tak samo będzie w Polsce za 4-5 lat.
– Badania wskazują, że jako konsumenci jesteśmy dużo bardziej otwarci na innowacje i nowinki technologiczne, w szczególności te ułatwiające nam zakupy. Rozwiązania te są coraz bardziej nowoczesne, przyjazne, dokładne, ale zmieniły się także nawyki zakupowe – mówi Sebastian Błaszkiewicz, dyrektor sprzedaży w Unity Group.
Paweł Szukalski prognozuje, że prawie każdy konsument w wieku 18-65 lat w perspektywie 2030 r. będzie kupować w internecie. – Jego oczekiwaniem będzie to, żeby spełnić każdą potrzebę zakupową online – szybko i bezproblemowo, z dostawą w ciągu 24 godzin, a najlepiej (zwłaszcza w dużych miastach) tego samego dnia – podkreśla nasz rozmówca.
– Kupowanie online staje się coraz bardziej naturalne, natywne. To już nie są czasy Zalando czy Zappos, kiedy sprzedawca musiał oferować coś ekstra, żeby przekonać ludzi do kupowania online. Teraz tryb kupowania online staje się trybem domyślnym – komentuje Michał Mroczkowski.
https://businessinsider.com.pl/finanse/handel/pandemia-przyspieszyla-rozwoj-rynku-e-commerce/vkmt366
Polacy coraz bardziej przekonują się do zakupów w internecie. Korzysta z nich już 48 proc. internautów – wynika z raportu firmy Gemius „E-commerce w Polsce 2016”. Wśród nich jest więcej kobiet (52 proc.) niż mężczyzn (48 proc.). Z roku na rok rośnie liczba użytkowników serwisów zakupowych w wieku 50+. Jeszcze w 2015 r. zakupy w sieci robiło 10-11 proc. starszych osób, ale z najnowszego raportu wynika, że ta liczba wzrosła do 14 proc.
Prognozy rozwoju internetowego biznesu są optymistyczne – według raportu „Barometr e-commerce 2016”, przygotowanego przez Sociomantic Labs, rynek zakupów internetowych w Polsce w tym roku wzrośnie o 15 proc. i będzie wart już 35,8 mld zł, zaś w 2020 r. przekroczy 63 mld zł.
Co kupujemy
Badania wykonywane co roku od kilku lat przez Gemius pokazują, że w początkowych latach istnienia handlu internetowego kupujący przeważnie w ten sposób nabywali sprzęt elektroniczny, ubrania, książki i artykuły do domu. Teraz lista zakupów rozszerza się także o codzienne produkty spożywcze. – Nie ma w tym niczego dziwnego, tak jest naprawdę lepiej i wygodniej – mówi Joanna, matka pięcioletniego chłopca.
Do zakupów tą drogą przekonała się, gdy jej dziecko było malutkie, a ona przez pół roku nie miała samochodu. – Zakupy w sklepie stacjonarnym, kiedy opiekujesz się niemowlakiem, to nie najlepszy pomysł. Pomijając fakt, że raczej nie powinno się zabierać go do centrum handlowego, to jednak prawdziwym koszmarem była podróż autobusem w upale. Czasami było tak gorąco, że bałam się, czy dziecko nie dostanie udaru – opowiada matka.
Zakupy jednak trzeba było robić. W dodatku upał nie był jedynym problemem. Pudła z pieluchami (najkorzystniej jest kupować wielopaki) oraz inne rzeczy trzeba było jakoś przetransportować do domu. – A wózek, dziecko, zakupy i autobus to było dla mnie już za dużo – wspomina Joanna. – Na szczęście wtedy Tesco uruchomiło możliwość kupowania przez internet. Dzięki zakupom online odżyłam, bo nagle okazało się, że mogłam je robić wieczorem przy herbacie, gdy dziecko już spało – dodaje.
Statystyki pokazują, że spożywcze zakupy w sieci jako pierwsi odkryli młodzi. Z badań „The Online Grocery Shopper” przygotowanych przez firmę badawczą SyndicatePlus wynika, że co czwarta osoba zaopatrująca się w ten sposób jest w wieku 25 – 44 lat. Wtedy najczęściej ma się małe dzieci i w związku z tym mniej czasu i możliwości, by jeździć na zakupy do sklepu stacjonarnego. Ale to nie jest reguła.
– Opiekuję się 75-letnią mamą. W ciągu roku sama robię jej zakupy, ale latem, gdy wyjeżdżam na urlop, pojawia się problem. Mama jest na tyle sprawna, że nie potrzebuje opiekunki na zastępstwo, ale na przyniesienie sprawunków do domu nie ma już siły. Dlatego ja znad morza zamawiam jej zakupy spożywcze online, a ona odbiera je spod drzwi – opowiada Magdalena, pracownica jednego z instytutów naukowych.
O dostawę można zadbać nawet jeszcze przed wyjazdem. Strona www.ezakupy.tesco.pl pozwala na złożenie zamówienia z wyprzedzeniem nawet trzech tygodni. Co więcej, można je edytować do godziny 23.00 w dniu poprzedzającym planowany dowóz produktów.
Statystyki pokazują, że spożywcze zakupy internetowe jako pierwsi odkryli ludzie młodzi (fot. istockphoto.com / ONEINCHPUNCH)
Zakupy na odległość to także dobre rozwiązanie dla osób, które po dłuższej nieobecności wracają do domu. Z reguły przed wyjazdem większość z nas opróżnia lodówkę i nie kupuje jedzenia na zapas. Ale po powrocie do domu coś trzeba jeść. Nie zawsze mamy czas, by zajechać do sklepu, niekiedy może też zabraknąć sił. Dlatego zakupy przez internet i w tej sytuacji są dobrym rozwiązaniem.
Nowoczesna aplikacja na smartfony Ezakupy Tesco pozwala złożyć zamówienie z samochodu, plaży czy z basenu jeszcze przed ruszeniem w drogę powrotną do domu. Zakupy są dowożone każdego dnia od godziny 8.00 do 22.00, co sprawia, że można je spokojnie odebrać nawet wtedy, gdy wraca się późno. Zapłacić można z góry lub kartą, więc nie trzeba po drodze szukać bankomatów. O przydatności zakupowych aplikacji przekonało się już sporo osób – z badań „The Online Grocery Shopper” wynika, że zakupy spożywcze za pomocą smartfonów robi 28 proc. użytkowników, a tabletów – 26 proc.
Konsumenci są ostrożni
Osoby zaopatrujące się w produkty codziennego użytku przez internet przyznają, że na początku większość z nich ma w głowie barierę utrudniającą kupowanie towarów, które szybko się psują. Jak pokazują badania, aż 59 proc. klientów wybiera przede wszystkim produkty o długim terminie przydatności do spożycia. Najczęściej przez internet Europejczycy kupują napoje. Na drugim miejscu ex aequo znajdują się produkty mleczne oraz konserwy i żywność w słoikach. Najrzadziej przez internet kupujemy świeże mięso – czytamy w raporcie „The Online Grocery Shopper”.
Kupujący obawiają się, że jeśli zamówią świeże warzywa, owoce czy mięso, dostaną je uszkodzone, zgniłe, zepsute. – Dlatego ja zaczęłam zakupy od karmy dla kota – wspomina Anna, młoda mama. Gdy była w ciąży, okazało się, że dźwiganie na czwarte piętro po schodach kilku puszek z jedzeniem dla kota i dodatkowo żwirku było ponad jej siły. – Zaczęłam zamawiać je przez internet. Na początku byłam ostrożna, ale z czasem kupowałam w ten sposób jedzenie nie tylko dla zwierząt, ale także dla nas. Teraz, gdy dziecko jest małe, a ja mniej mobilna, praktycznie zaopatruję się wyłącznie w ten sposób – opowiada.
Bo tak naprawdę strach przed zakupami w sieci jest nieuzasadniony. Produkty zamawiane online docierają do odbiorców często w lepszym stanie, niż po przewiezieniu ich w nagrzanym autobusie czy aucie. Zakupy zamówione w sieci przewożone są w klimatyzowanych samochodach, wyposażonych w chłodnie, więc można mieć pewność, że zachowają one swoją wysoką jakość. Dzięki temu nawet np. lody, tak chętnie zjadane w gorące dni, dotrą do domu idealnie zmrożone.
Mniej do wydania
Inną sprawą są oszczędności. Wielu osobom wydaje się, że tylko wizyta w sklepie stacjonarnym pozwala wypatrywać promocji i okazji. Tymczasem oferta online sieci Tesco zawiera ponad 18 tysięcy produktów, które są dostępne również w sklepach stacjonarnych, także w promocyjnych cenach.
W dodatku można tak ustawić sobie wyszukiwarkę produktów, by ta wybierała towary począwszy od najtańszych.
– Dla mnie ważne jest także to, że od razu widzę, ile zapłacę za zakupy. Stąd wiem, czy mogę pozwolić sobie na te produkty, które nie są mi w tej chwili niezbędne, ale chciałabym je mieć. Jeśli widzę, że rachunek jest za wysoki, to rezygnuję z niektórych rzeczy – opowiada Anna. – W sklepie stacjonarnym nieraz przy kasie wpadałam w panikę, bo widziałam, że na zakupach przeholowałam. Kupując online, to mi się nie zdarza – tłumaczy.
Problematyczne są jednak koszty dostawy. Oczywiście, jadąc do marketu, także trzeba zapłacić np. za paliwo ale koszty te nie są widoczne na rachunku ze sklepu, więc bezpośrednio ich nie odczuwamy. To jednak tylko pozory. Przede wszystkim zakupy można tak zorganizować, by nie płacić za dostawę. Na przykład teraz wszyscy użytkownicy serwisu Ezakupy Tesco mają zagwarantowaną do końca lata darmową dostawę. Wystarczy zrobić zakupy za kwotę większą niż 210 zł oraz użyć kodu rabatowego ,,12nalato”. Po wpisaniu kodu eKuponu przy podsumowaniu zamówienia z rachunku zostanie automatycznie odjęta kwota 12 zł, która pokryje koszt dostawy. Z rabatu można korzystać przy każdych kolejnych zamówieniach złożonych do dnia 12 września 2016 r.
Jeśli rachunek za zakupy w internecie jest za wysoki, można zrezygnować z niektórych rzeczy. Przy kasie taka sytuacja może być stresująca (fot. istockphoto.com)
Dla tych, którzy zdecydowali się po raz pierwszy skorzystać z zakupów online na tesco.pl, przygotowana została zniżka, dzięki której można zaoszczędzić 15 zł. Rabat jest naliczany przy pierwszym zamówieniu na kwotę powyżej 130 zł. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to by wpisać kod: nvb67f w polu „Kod eKuponu” na stronie płatności i kliknąć przycisk ,,Użyj kodu”. Wtedy należność za zakupy zostanie automatycznie pomniejszona.
Przyszłość należy do zakupów przez internet
Czy popularność zakupów online spowoduje, że tradycyjne sklepy znikną? Raczej nie, bo jak pokazują cytowane wcześniej badania, ci, którzy mają blisko sklepy stacjonarne, rzadziej siadają przed komputerem lub używają telefonu, by kupić podstawowe produkty.
Spory wpływ na wzrost popularności zakupów online ma upowszechnienie urządzeń mobilnych – smartfonów czy tabletów. Wygoda, która wiąże się z ich używaniem przy robieniu zakupów, z pewnością zaowocuje wzrostem takich transakcji online w przyszłości.